movements — 目 [mé]

Ruchy - Oko
Museum on Echigo-Tsumari (MonET) · Tokamachi, Niigata

https://www.echigo-tsumari.jp/en/art/artwork/movements/

Najpierw widzisz stado. Z drugiego końca sali to naprawdę wygląda jak murmuracja zamrożona w locie — ciemna chmura drobnych kształtów rozlana po białej ścianie, gęstniejąca w środku, rozrzedzająca się na brzegach. Dopiero kiedy podchodzę bliżej, dociera do mnie dźwięk: tykanie. Setki niesynchronicznych tyknięć naraz. I wtedy widzę, że to nie ptaki. To zegary. Najzwyklejsze, małe, ścienne zegary — a każdy idzie swoim rytmem.

Zanim przejdę do tego, co się wtedy we mnie zadziało, kilka słów o twórcach, bo to nie jest jeden artysta, tylko kolektyw. 目 [mé] — po japońsku po prostu „oko" — to zespół, którego trzon tworzą artystka Haruka Kojin, reżyser Kenji Minamigawa i menedżer produkcji Hirofumi Masui. Już sama nazwa jest deklaracją: ich sztuka nie zaczyna się w obiekcie, tylko w patrzeniu. movements powstało w 2021 roku, przy okazji odnowienia muzeum MonET, i wita (albo żegna) odwiedzających, którzy z muzeum ruszają dalej — w stronę satoyamy, tradycyjnego wiejskiego krajobrazu Echigo-Tsumari.

Wszystko zaczęło się od szpaków.

Przed zachodem słońca, szczególnie jesienią i zimą, tysiące — czasem setki tysięcy — szpaków zbierają się w ogromne grupy. Zamiast od razu usiąść na drzewach czy w trzcinowiskach, wykonują na niebie niezwykły taniec: tworzą gęste, falujące chmury, które dynamicznie zmieniają kształty, przypominając płynną ciecz albo dym. To zjawisko nazywa się murmuracją. Najciekawsze jest to, że w stadzie nie ma żadnego lidera — każdy szpak reaguje, w ułamku sekundy, wyłącznie na ruch około 6–7 swoich najbliższych sąsiadów. Zmiana kierunku kilku ptaków na skraju stada rozchodzi się po całej chmurze jak fala. Idealna choreografia bez dyrygenta i bez planu.

Artyści z mé obserwowali te stada znad swojego atelier w Saitamie i — jak sami przyznają — mogli tak siedzieć i patrzeć bez końca. Z tej fascynacji wyrosła myśl, która jest sercem całego dzieła:

„Sam szpak prawdopodobnie nie ma świadomości istnienia «stada». Po prostu leci przed siebie, kierowany własną wolą. Nie ma tam żadnego ptaka, który kontrolowałby całą resztę. Szpaki znajdują się wewnątrz ruchu, którego nikt nie kontroluje, a stado zaczyna istnieć dopiero wtedy, gdy patrzą na nie ludzie."

Stado istnieje tylko dlatego, że ktoś na nie patrzy. Ptak o nim nie wie. To my, obserwatorzy, powołujemy je do życia.

W movements ptaki zostały zastąpione zegarami — i tu dzieje się coś przewrotnego. Pojedynczy zegar to uosobienie znaczenia i racjonalności: odmierza nasz czas, porządkuje dzień, ma sens. Ale kiedy zegarów są setki i patrzymy na nie jak na stado, ta indywidualność znika. Zostaje czysty ruch wskazówek — reakcja na obrót Ziemi, w którym my po prostu uczestniczymy. Gdy patrzy się na nie dłuższą chwilę, zaczyna się wydawać, że wskazówki są ze sobą powiązane: tu coś tyka, tam coś tyka, jakby poruszały się w synchronizacji. A przecież nikt nimi nie steruje. To wrażenie współgrania powstaje — znowu — tylko dlatego, że my patrzymy.

Jako wielka fanka gry planszowej Na skrzydłach (Wingspan) byłam kupiona od pierwszej sekundy — zanim jeszcze zrozumiałam koncepcję, po prostu cieszyłam się, że ktoś powiesił mi na ścianie stado ptaków.

Ale to tykanie zostało ze mną na dłużej. Każdy zegar tyka trochę inaczej — jak tętno. Każdy z nas ma swój własny puls, swój rytm, swoje tempo. A jednak zawsze jesteśmy w jakimś zbiorze: rodzinie, zespole, tłumie na przejściu dla pieszych. I z zewnątrz ktoś widzi nie nas — tylko falujące stado.

Patrząc na Japonię jako outsider, widzę to poczucie zupełnie inaczej niż u nas. Ludzie są tu od siebie jakby odizolowani — każdy w swoim świecie, w swojej ciszy — a mimo to pozostają w harmonii ze sobą i z otoczeniem. Osobno, ale razem. Jak szpaki. Jak te zegary.

I chciałabym, żebyśmy się nad tym na chwilę zatrzymali. Mam wrażenie, że trochę zachłannie patrzymy na Zachód i skupiamy się na indywidualizmie — na byciu innym, wyjątkowym, widocznym. Tylko że jak bardzo nie chcielibyśmy się wyróżniać, siłą rzeczy i tak jesteśmy w zbiorze. Zawsze. I warto o tym pamiętać, zachowując się wobec innych — i wobec tego, co nas otacza — z szacunkiem. Szpak nie wie, że tworzy stado. My możemy wiedzieć. I warto spojrzeć na świat z tej perspektywy.

A Wy — czujecie się częścią zbioru czy raczej osobnym, tykającym po swojemu zegarem?

Next
Next

Seria „Pożądane i Niepożądane” (2003)-Thawan Duchanee