Jak zmienić samego siebie? — Ilya i Emilia Kabakov (Projekt nr 12)

Zanim przejdę do samego dzieła, warto przybliżyć sylwetki jego twórców, ponieważ to duet, który w świecie sztuki współczesnej jest prawdziwą legendą.

Ilya i Emilia Kabakov to artyści wywodzący się z ZSRR (urodzeni w Dnieprze, na dzisiejszej Ukrainie).

  • Ilya Kabakov (1933–2023) był kluczową postacią moskiewskiego konceptualizmu. Przez lata prowadził podwójne życie: oficjalnie był szanowanym ilustratorem książek dla dzieci, a w podziemiu tworzył instalacje obnażające absurd i marazm radzieckiej rzeczywistości.

  • Emilia Kabakov (ur. 1945), pianistka i kuratorka, od 1989 roku tworzyła z Ilyą nierozerwalny duet.

Zasłynęli koncepcją tzw. „instalacji totalnej”, w której widz nie tylko patrzy na obraz, ale wchodzi w całą wykreowaną przestrzeń – do czyjegoś mieszkania, urzędu czy właśnie do „Pałacu Projektów”. To monumentalne dzieło z 1998 roku, w którym zgromadzili 65 projektów rzekomo stworzonych przez „zwykłych ludzi”, chcących naprawić świat lub siebie za pomocą dziwnych instrukcji. Prezentowany poniżej projekt o skrzydłach nosi numer 12.

Projekt nr 12: Instrukcja

„Jak stać się lepszym, życzliwszym, bardziej przyzwoitym? Niejedno pokolenie moralistów, myślicieli i postaci religijnych łamało sobie głowy nad problemem, jak pozbyć się większości swoich wad i niedoskonałości – słowem: jak zmienić się na lepsze, w bardziej moralnym kierunku. Większość upatruje jedynej możliwości zmiany w samym człowieku, w jego wewnętrznym „ja”, inni widzą ją w ścisłym przestrzeganiu praw moralnych, jeszcze inni w wyrzeczeniu się ziemskich pokus i kroczeniu ścieżką religijną.

Każda z tych dróg jest słuszna; wchodząc na nią, można osiągnąć upragniony cel. Nie negując żadnej z nich, nasz projekt przewiduje jeszcze jedną możliwość. Polega ona na codziennej procedurze, która mimo swej pozornej prostoty może okazać się nadzwyczaj skuteczna.

Należy wykonać dwa skrzydła z białego tiulu, korzystając ze szkicu dołączonego do projektu, a także skórzane paski do przymocowania tych skrzydeł na plecach i utrzymania ich w miejscu. Następnie, pozostając samemu w pokoju (warunek ten jest dość istotny, zarówno dla efektywności nadchodzącej czynności, jak i dla uniknięcia niepożądanych reakcji ze strony innych członków rodziny), należy założyć skrzydła i siedzieć całkowicie bezczynnie, w ciszy, przez 5–10 minut, po czym wrócić do swoich zwykłych zajęć bez opuszczania pokoju. Po 2 godzinach należy powtórzyć tę początkową pauzę. Po 2–3 tygodniach codziennych procedur oddziaływanie białych skrzydeł zacznie objawiać się z coraz większą siłą.

Skrzydła powinny być przechowywane pod kluczem, w specjalnym miękkim pokrowcu w lustrzanej szafie.

Instrukcja wykonania:

  • Wykonaj dwa skrzydła. Najpierw przygotuj dwa stelaże z drutu i przymocuj do nich skrzydła wykonane z białej gazy. Stelaże powinny zostać wcześniej przymocowane do dwóch owalnych deseczek ze sklejki.

  • Wykonaj skórzane mocowania z pasów, które można zapiąć na ramionach, klatce piersiowej i w talii. Przymocuj do pasów skrzydła, które są już osadzone na deseczkach.

  • Na potrzeby ekspozycji zarówno skrzydła, jak i paski powinny swobodnie wisieć na ścianie na gwoździu, niczym zwykła uprząż w stajni.

  • Długość każdego skrzydła to 140 cm, szerokość od centralnego wspornika to 40 cm”.


Brzmi znajomo?

Wzruszył i rozbawił mnie ten opis. Oczywiście to moja subiektywna opinia, ale bardzo kojarzy mi się to z wyznawaniem wiary... Chodzimy do kościoła, modlimy się, a potem i tak robimy swoje. Modlimy się, nakładamy skrzydła na 2 godziny dziennie i wierzymy, że ta skrupulatność w rytuale nagle uczyni z nas dobrego człowieka.

Traktuję to jako pstryczek w nos i żart. „Czyny świadczą o człowieku”, ale czyn czynowi nierówny. Zakładanie skrzydeł to nie to samo co podanie pomocnej dłoni czy bycie wyrozumiałym. Prawdziwe bycie dobrym człowiekiem to koncept, który każdy może rozumieć inaczej – niektórzy potrafią przecież stosować metody opresji wobec innych „dla ich własnego dobra”, byle tylko samemu czuć się... dobrym człowiekiem.

Najbardziej bawi mnie jednak fakt, że te skrzydła trzeba trzymać pod kluczem, żeby nikt ich nam nie podkradł. To taka „prywatna świętość” – chcę być lepszy, ale tylko dla siebie, broń Boże niech nikt inny nie skorzysta z mojego skrótu do nieba.

No i ta lustrzana szafa. To bez wątpienia najbardziej ironiczny detal całej instrukcji. Po co nam lustra? Żebyśmy mogli na bieżąco analizować naszą „przemianę”. Przeglądamy się przed założeniem skrzydeł i po dwóch godzinach ćwiczeń, sprawdzając, czy już widać ten anielski blask. To już nie jest moralność, to narcyzm przebrany w tiul i gazę. Zamiast patrzeć na drugiego człowieka, gapimy się w swoje odbicie, sprawdzając, czy stelaż z drutu równo leży na plecach.

Pytanie do Was: Czy w pogoni za byciem „lepszym człowiekiem” też łapiecie się czasem na szukaniu takich skrzydeł – rytuałów, które mają nas naprawić bez realnego wysiłku i bez odrywania wzroku od własnego odbicia w lustrze?

Next
Next

Dusza książek — Naoyo Fukuda