Tabletka na wszytsko- Jesus Had A Sister Productions Dana Wyse
Zachwycił mnie ten automat od pierwszej sekundy. Wielki, różowy, wyglądający trochę jak skrzyżowanie apteki, telezakupów i maszyny z przekąskami, tylko zamiast batonika można dostać Instant Happiness (Natychmiastowe szczęście), preparat pozwalający być w dwóch miejscach jednocześnie, środek Love Yourself Instantly (Zaakceptuj siebie), kapsułki pomagające zaakceptować, że zamieniasz się we własną matkę, albo coś, dzięki czemu podobno złożysz mebel z IKEA bez pokłócenia się. Na ekranie przewija się jeszcze numer 33: „Z łatwością dogaduj się ze swoim szefem”. Tak, poproszę opakowanie rodzinne. Przy ekspozycji zatytułowanej „Recepta na wszystko” przeczytałam też znajome ostrzeżenie: „Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki…”, a obok informację o tym, jak dużo leków i suplementów przyjmujemy w Polsce. I nagle ten absurdalny automat wcale nie wydaje się aż tak absurdalny. Bo przecież naprawdę żyjemy w świecie, w którym na wszystko powinno istnieć jakieś remedy: suplement, aplikacja, poradnik, hack, terapia w pięciu krokach, najlepiej bez czekania i bez zbyt dużego wysiłku.
Tyle że automat nie jest jednym zamkniętym dziełem. Jest częścią rozwijanego od 1996 roku projektu kanadyjskiej artystki Dany Wyse — Jesus Had A Sister Productions, fikcyjnej firmy farmaceutycznej oferującej możliwość natychmiastowej osobistej przemiany. Wyse naśladuje język reklamy, telezakupów i pop-psychologii, pakując swoje „leki” w plastikowe torebki z krzykliwymi kartonikami przypominającymi tanie produkty z apteki lub supermarketu. Projekt wciąż rośnie.
Najlepsze jest jednak to, że pierwszym preparatem, jaki stworzyła w 1996 roku, były Instant Fame Pills for Artists — pigułki natychmiastowej sławy dla artystów. Pokazała je na niewielkiej wystawie w paryskim mieszkaniu. Kilka dni później wystawę opisała duża gazeta, a kilka miesięcy później sama Wyse znalazła się na okładce magazynu. Czyli… może jednak działają? 😆
Artystka sama później żartowała, że jedna mała pigułka naprawdę zmieniła bieg jej życia. I właśnie w tym momencie projekt robi się dla mnie znacznie ciekawszy niż „haha, tabletka na szczęście”. Wyse wyśmiewa naszą potrzebę szybkich rozwiązań, ale jednocześnie bardzo dobrze wie, że patrząc na te opakowania, przez pierwszą sekundę wcale nie myślimy o krytyce konsumpcjonizmu. Myślimy: o, tego potrzebuję.
Moja przyjaciółka zobaczyła Be in Two Places at the Same Time (Bądź w dwóch miejscach jednocześnie) i Od razu powiedziała: „O, tabletka dla Ciebie”. I oczywiście miała rację. Kocham roztrzaskiwać taski, odhaczać rzeczy i mieć poczucie: done, next! Mogłabym pracować i jednocześnie być z rodzicami u lekarza, wyjść z psem i w tym samym czasie uczyć się japońskiego. Iść na nose work i fitness z Pablo i uczyć się japońskiego. Siedzieć na callu i ogarniać mieszkanie. Wszystko. Naraz. Idealnie. 😆Tylko po chwili pomyślałam, że gdyby taka tabletka naprawdę istniała, prawdopodobnie wcale nie odzyskałabym dzięki niej czasu dla siebie. Po prostu wcisnęłabym w dobę dwa razy więcej obowiązków. I może właśnie dlatego te preparaty działają trochę jak test Rorschacha: wybierasz „lek” i nagle dowiadujesz się, co właściwie najbardziej Cię uwiera. Jeśli sięgam po Love Yourself Instantly, to może tabletka niczego nie rozwiązuje, ale całkiem skutecznie stawia diagnozę. Jeśli najbardziej kusi mnie Be in Two Places at the Same Time, może problemem nie jest to, że nie potrafię się rozdwoić, tylko że próbuję zmieścić dwa życia w jednym. Pigułka niczego nie naprawia, ale potrafi bardzo precyzyjnie wskazać, gdzie boli.
Oczywiście zaczęłam też szukać Stop Buying Board Games Instantly (Natychmiast przestań kupować gry planszowe). Nie znalazłam. Widocznie nawet fikcyjna farmacja zna granice współczesnej nauki. Za to jeden preparat zwrócił moją uwagę szczególnie: Instantly Understand What Your Dog Is Really Thinking (Natychmiast zrozum, co naprawdę myśli Twój pies). W pierwszej chwili pomyślałam: TAK. Wreszcie dowiem się, co naprawdę myśli Pablo. A sekundę później: chwila. A co, jeśli on myśli o mnie źle? 😂 Co jeśli jego długie patrzenie w oczy nie znaczy „kocham cię”, tylko „znowu za mały kawałek smaczka”? Co jeśli okaże się, że podczas gdy ja zastanawiam się nad sensem życia, on od pięciu minut myśli wyłącznie o tym, czy komuś spadnie frytka? Zresztą samo opakowanie pyta: „A co, jeśli jedyne, co naprawdę liczy się w życiu, to następna frytka upuszczona na podłogę?” I nagle zaczynam podejrzewać, że może to nie ja potrzebuję sprayu, żeby zrozumieć psa. Może to pies od dawna zna receptę na szczęście, a ja niepotrzebnie wszystko komplikuję. Chyba jednak wolę nie wiedzieć. 😆
Najbardziej przewrotny jest dla mnie fakt, że sztuka wyśmiewająca przekonanie, iż wszystko można kupić, sama stała się czymś, co można kupić. Prace Wyse trafiały do sklepów muzealnych i normalnej sprzedaży, a część jej „preparatów” nadal można kupić na stronie artystki za około 10 euro; na przykład Assemble IKEA Furniture Without Getting Into a Fight ma edycję 1000 egzemplarzy i kosztuje właśnie 10 euro. Czyli wychodzisz z wystawy po refleksji nad konsumpcjonizmem… i kupujesz sobie pigułkę. Perfekcyjne. Wyse poszła jeszcze dalej i w 2007 roku wydała książkę How To Turn Your Addiction to Prescription Drugs into a Successful Art Career — tytuł będący parodią północnoamerykańskich poradników self-help z lat 60. i 70. W środku oprócz setek ilustracji znajdują się między innymi ukryty flipbook, zapałka, prawdziwa moneta i podpisany rysunek. A jeśli zamówisz odpowiednią wersję bezpośrednio od artystki, możesz poprosić również o… martwą muchę.
Nie wiem, co bardziej podziwiam: konsekwencję artystyczną czy logistykę realizacji takich zamówień. I chyba właśnie tu wracam do pytania, które zostało ze mną po zobaczeniu automatu. Gdyby naprawdę można było połknąć tabletkę i przestać popełniać ten sam błąd, pokochać siebie, dogadać się z szefem, zaakceptować matkę albo własne starzenie — czy byłaby to prawdziwa zmiana? Czy może właśnie ten cały irytujący proces jest potrzebny? Jeśli mam problem ze stawianiem granic, mogłabym marzyć o kapsułce Set Healthy Boundaries Instantly (Naucz się stawiać zdrowe granice). Ale jeśli ominę pierwsze niezręczne „nie”, poczucie winy, czyjąś złość i konieczność ponownego spróbowania — czy naprawdę nauczyłam się stawiać granice? Jeśli popełniam wciąż ten sam błąd, może nie potrzebuję preparatu, który magicznie go wyłączy. Może potrzebuję zrozumieć, dlaczego wciąż go popełniam. I może właśnie wysiłek sprawia, że później potrafimy docenić efekt. „Recepta na wszystko” jest zabawna, ale trochę też niewygodna, bo świat Dany Wyse wcale nie jest aż tak odległy od naszego. Na wszystko ma być sposób. Na wszystko produkt. Na wszystko szybka metoda. Najlepiej taka, która nie wymaga od nas ani czasu, ani frustracji, ani cierpliwości. A może niektórych rzeczy zwyczajnie nie da się ominąć. Może trzeba je przeżyć, zepsuć, poprawić i dopiero wtedy coś naprawdę zmienić.
Chociaż jeśli Dana Wyse kiedykolwiek wypuści Stop Buying Board Games Instantly, wycofuję całą tę refleksję. Wezmę dwa opakowania. Na wszelki wypadek. 😆
A Wy — który „lek” z apteki Dany Wyse kupilibyście jako pierwszy?